Panie
Piotrze, dziś był pogrzeb małego
"Piotruś",
który żył tylko 5 lat i 4 miesiące. Nie wygrał z neuroblastomą...
Pił
Noni przez 3 miesiące. Myślę, że miał szanse mimo
organizmu wyniszczonego przez chemię.
Kiedy zaczął pić Noni od razu było widać efekty:
odzyskał energię, apetyt, skończyły się problemy z
zaparciami, wyniki były lepsze, mniej skutków ubocznych
chemii. Wytrzymał jeszcze 3 megachemie, bo lekarze
liczyli na to, że zniszczą do końca komórki nowotworowe,
które zostały jeszcze w kości. Szpik był już
czysty. Przygotowywali go do przeszczepu, który odbył
się pod koniec maja. Liczyli na tzw. grafta („przeszczep
przeciw gospodarzowi”), tzn., że komórki dawcy zaczną
walczyć z komórkami biorcy a w szczególności komórkami
nowotworowymi. Jest to metoda, która podobno powiodła się
dopiero 2 razy na świecie. Niestety u Piotrusia tak się nie
stało, ale dość długo dobrze się trzymał po przeszczepie.
Jednak dostawał leki immunosupresyjne (osłabiające
układ obronny), żeby organizm nie odrzucił przeszczepu.
Taki okres przejściowy trwa 6 m-cy. W którymś momencie
wykonano scyntygrafię i rezonans. Okazało się, że są
przerzuty do innych kości. Lekarze powiedzieli, że nie ma
dla niego szans. Jakakolwiek chemia zabije jego a nie te
komórki. Powiedzieli, żeby powoli odstawiać cyklosporynę.
Jego mama "Sabina" bała się jeszcze wtedy podawać mu znów
Noni i inne preparaty. Czekała aż lekarze pozwolą.
Jednak wtedy, gdy już mogła stan Piotrusia był już
beznadziejny. On sam był zbyt mały i słaby, by się
przemóc i pić. Miał przerzuty do mózgu, oczu, dziąseł…
Wszystko na bieżąco opisywali jego rodzice na forum
http://www.dom-misi.org/forum/index.php?topic=27.0
, wspierani przez wielu życzliwych i współczujących ludzi.
Jest
tam specjalny wątek poświęcony Noni i innym preparatom
medycyny niekonwencjonalnej. Jedna z forumowiczek napisała
kiedyś:
„lekarze z
uporem polegają jedynie na medycynie konwencjonalnej,
odmawiając pacjentom praw do współpracy z inną, później
nie wyleczywszy pacjenta odsyłają rozkładając ręce. Wtedy
pacjent a najczęściej jego rodzina trafia do lekarzy
medycyny alternatywnej, ale na te jest już często za
późno, bo te naturalne leki działają wolno i długo. A
czasu już nie ma. Błędne koło....”
Kiedy
Piotruś dzięki Noni nabrał sił to lekarze – chociaż
wcześniej rozkładali ręce mówiąc, że zrobili już, co mogli
(bo chemia nie działała) – nagle dostrzegli, że mogą
realizować swój program leczenia dalej… i odebrali mu
szansę przekonać się, że można odzyskać zdrowie…
Pozytywne jest to, że dzięki moim informacjom i
doświadczeniu jeden chłopiec już pije Noni a „ciocie” z
forum przymierzają się do zakupu dla następnego dziecka.
Mam nadzieję, że w ich przypadku nie jest jeszcze za
późno.
Ta
mała dziewczynka o której pisałam – Weronika, ma już ponad
rok i zakończyła chemię. Dostaje cały czas
Zenthonic i
Ocean21. Już się tak
przyzwyczaiła, że nie chce pić mleka i kaszki, jak jej
„czegoś” nie doleją
J.
Wszystkie dotychczasowe badania wskazują na cofnięcie się
choroby, ale 9 listopada ma mieć ostatnią tomografię.
Poza
tym od wczoraj mama mojego kolegi, która ma WZW zaczęła
pić Zenthonic.
A
Pawełek ma się dobrze, jak zwykle.:) Pozdrawiam serdecznie
Anna
Historia z
Wrocławia
W innym przypadku z
początku listopada 2006, który opowiedziała nam Pani
farmakolog - przyjaciółka kobiety poważnie chorej na
nauroblastomę, sytuacja była podobna. Pacjentka została
poddana immunosupresji oraz dokonano u niej przeszczepu
szpiku kostnego. Po trzech miesiącach od przeszczepu
sytuacja pacjentki uległa pogorszeniu do tego stopnia, iż
lekarz na obchodzie przy wszystkich pacjentach na sali
powiedział do swoich asystentów: " a tu mamy przypadek
gdzie pacjentce pozostało miesiąc życia".
Zbulwersowani szczerością lekarza "aż do bólu" byli
pacjenci. Zbulwersowani byli również przyjaciele chorej i
natychmiast postanowili podjąć próbę pomocy -
podawać
Polinesian NONI sok liofilizowany,
OCEAN21,
Zenthonic,
ImmunAid i
Sublingual CoenzymQ10 - oby nie było jeszcze
zbyt późno...
<<< więcej
UWAGA!!!
"Epidemiologia i ewolucja kliniczna
zakażeń grzybiczych u dzieci po przeszczepieniu szpiku" -
dr
Katarzyna Juszczak
"Celem pracy była analiza epidemiologiczna i kliniczna zakażeń grzybicznych u
dzieci po przeszczepieniu szpiku w oddziale transplantacji Kliniki Hematologi i
Chorób Rozrostowych Dzieci we Wrocławiu w latach 1994-98. Badaniami objęto 75
dzieci w wieku 20 m-cy do 19,5 lat, u których wykonano 78 przeszczepień
szpiku-62 autologicznych PBSCT/BMT i 16 allogenicznych z powodu chorób
rozrostowych układu krwiotwórczego i limfatycznego oraz wyjściowo zaawansowanych
stadiów guzów litych (...)
Częstość zakażeń powierzchownych wyniosła 55,12%. Najczęstszą lokalizacją tych
zakażeń powodowanych głównie przez trzy gatunki Candida: 63% C. albicans, 20% C.
glabrata, 10% C. crusei była śluzówka jamy ustnej i/lub dalszych odc. przewodu
pokarmowego. (...)
Ryzyko wystąpienia inwazyjnego zakażenia grzybiczego u pacjentów po
przeszczepieniu allogenicznym było prawie dwukrotnie większe niż po
przeszczepieniu autologicznym. Pacjenci po
przeszczepieniu szpiku narażeni są na wysokie ryzyko wystąpienia potencjalnie
śmiertelnych inwazyjnych zakażeń grzybicznych. Szerokie zastosowanie
fluconazolu w profilaktyce zakażeń grzybiczych może prowadzić do
wzrostu częstości występowania gatunków Candida crusei i Candida glabrata
opornych na fluconazol. Opracowanie nowych standartów postępowania-zapobiegania,
wczesnej diagnostyki i leczenia powikłań grzybicznych u pacjentów z
neutropenią powinno być przedmiotem dalszych badań.
Promotor pracy -
prof.
dr hab. Alicja Paulina Chybicka
Jednostka, w której wykonano pracę:
Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich Wydział Lekarski Kształcenia
Podyplomowego Katedra i Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii
Dziecięcej Wrocław
dane - Badania naukowe (SYNABA II)
identyfikator rekordu: sn79763>>
ARTYKUŁY POMOCNICZE:
Kiedy
antybiotyki działają "za dobrze" - Jane E. Brody >>