|
Uważa się, że
badania prowadzone przez zespół prof. Malińskiego
(absolwenta i zarazem byłego pracownika naukowego
Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) mają znaczenie
przełomowe dla kardiologii, kardiochirurgii i
transplantologii. W międzynarodowych kręgach naukowych mówi
się nawet, że dokonania wybitnego polskiego uczonego zasługują
na Nagrodę Nobla. Ich
działalność naukowo-badawcza ma ogromne znaczenie
praktyczne w diagnostyce i terapii chorób związanych zwłaszcza
z układem krążenia. Znakomity specjalista chemii medycznej z Oakland
University gościł w połowie września 2002. w Gdańsku. Wziął
udział w konferencji naukowej, zorganizowanej przez gdańską
Akademię Medyczną w ramach Dni Ukrainy. Przedstawiamy
fragmenty odpowiedzi na zadawane pytania na ten temat:
-
Przed kilkoma laty w prasie naukowej chętnie
rozpisywano się o tym, że tlenek azotu posiada decydujący
wpływ na erekcję penisa. A Pan dowodzi, że ta maleńka cząsteczka
jest głównym regulatorem całego układu krwionośnego, w
tym także pracy serca. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej
na ten temat?
- Już w latach 80. stawiano hipotezę, że
tlenek azotu może
mieć wpływ na przywracanie funkcji serca, podobnie jak
nitrogliceryna (jest pochodzną rakotwórczych
nitrozoamin), której działanie poznano znacznie wcześniej.
W ostatnich latach kierowane przeze mnie laboratorium w
Oakland University jako pierwsze w świecie dokonało pomiaru
poziomu tlenku azotu w żywej komórce. Umożliwiło to
zastosowanie specjalnych elektrod, ok. 300 razy cieńszych od
włosa, skonstruowanych w naszym laboratorium. Ta niezwykle
precyzyjna aparatura umożliwia dokonywanie pomiaru stężenia
tlenku azotu nie tylko w samym sercu, ale również i w mózgu.
Cieniutką elektrodę można wprowadzić nawet do pojedynczego
neuronu w mózgu. Tlenek azotu "żyje" zaledwie
kilka sekund i występuje w niskich stężeniach. Dlatego
dokonywanie pomiaru poziomu jego stężenia stanowiło niemałą
trudność.
- Dlaczego takie pomiary są istotne?
-
Poziom stężenia tlenku azotu jest niezmiernie ważny
dla utrzymania pracy układu krwionośnego, w tym, oczywiście,
samego serca. Nasze badania, związane z poziomem tlenku
azotu, którego stężenie jest największe w sercu, przyczyniły
się do wyjaśnienia podstawowych przyczyn wielu chorób związanych
z funkcjonowaniem układu krążenia.
- O jakie choroby chodzi?
-
Mam na myśli
miażdżycę naczyń, cukrzycę, chorobę Parkinsona, diagnozowaną coraz częściej, jak również
chorobę Alzheimera. Ostatnie nasze badania, które pozwoliły
zmierzyć poziom tlenku azotu w bijącym sercu, wykazały, jak
niezmiernie ważne jest to dla funkcjonowania tego organu.
Okazuje się, że tlenek azotu musi być wydzielany w bardzo
dokładnie określonym stężeniu, aby serce mogło pracować
bez zakłóceń. Jeśli z jakiegokolwiek powodu stężenie to
będzie mniejsze, może dojść do zatrzymania akcji serca,
zawału albo nawet do zgonu.
- Od czego zależy stężenie tlenku azotu?
-
Wydzielanie tej substancji
biochemicznej zależy od kondycji
serca. Np. u chorych z miażdżycą zawartość tlenku azotu
jest znacznie mniejsza. Dochodzi bowiem do zahamowania przepływu
do komórek argininy, aminokwasu, z którego wytwarzany jest
tlenek azotu. U chorego nie tylko wydziela się wtedy mniej
tlenku azotu, ale również dochodzi do wysokiego stężenia
tzw. rodników tlenowych, które powodują zniszczenie tkanek.
Na podstawie pomiarów poziomu tlenku azotu można nawet określić,
jak długo ma szansę żyć pacjent z chorobą wieńcową.
Serce posiada swoistą "pamięć". Pamięta ono, że
ma bić. "Pamięć" bierze się z określonego stężenia
tlenku azotu. Podczas każdego kolejnego uderzenia serce
"pamięta", ile tlenku azotu było w trakcie
uderzenia poprzedniego. Jeśli więc poprzednie stężenie było
zbyt niskie, następne będzie jeszcze mniejsze. Uważa się
powszechnie, że bez tlenu człowiek nie jest w stanie żyć.
Jednak bez jego dopływu serce będzie biło przez 3-4 minuty.
Ale bez zaopatrzenia w tlenek azotu serce może uderzyć tylko
zaledwie 12-15 razy!
-
Jakie praktyczne znaczenie mają te ustalenia?
-
Są one niezmiernie ważne przy transplantacji serca.
Doszło bowiem do zastosowania roztworów o odpowiednim składzie
chemicznym, niezbędnych do przechowywania serca
przeznaczonego do przeszczepu. Pozwoliło to wydłużyć czas
przechowywania tego organu z czterech do dwunastu godzin. Nowy
roztwór sprawia, że system enzymatyczny, który wytwarza
tlenek azotu, zostaje zachowany przez dłuższy czas.
Utrzymanie tego systemu stanowi gwarancję, że serce zacznie
bić u pacjenta po dokonaniu transplantacji. Bariera
immunologiczna nie jest już aż tak znaczącym problemem,
lekarz może bowiem dobrać odpowiednie preparaty
immunosupresyjne, które zapobiegną odrzuceniu przeszczepu.
Natomiast niezwykle istotne jest, aby sprawny był system, umożliwiający
pracę serca. Im krócej i w im korzystniejszych warunkach
jest przechowywane serce do przeszczepu, tym lepiej dla
chorego. Należałoby jednak pamiętać, że przeciętnie
pacjent po przeszczepie serca nie żyje dłużej niż cztery
lata. Po upływie tego okresu niezbędna jest kolejna
transplantacja.
-
Czy sami możemy mieć wpływ na zawartość tlenku
azotu w naszym organizmie?
-
Niemało zależy od uwarunkowań genetycznych. Ale
rzeczywiście duże znaczenie ma profilaktyka zdrowotna.
Jednak z rozwagą należałoby podchodzić do wysiłku
fizycznego. Nadmierny wysiłek może okazać się zabójczy
dla osoby, która nie jest przyzwyczajona do niego. Ale np.
dla ludzi ruchliwych i sportowców, u których system
wydzielania tlenku azotu jest znacznie bardziej rozbudowany niż
u przeciętnego człowieka, ważne jest, aby dużą aktywność
fizyczną utrzymywać praktycznie do końca życia.
-
W dymie tytoniowym nie brak tlenku azotu...
-
Wdychanie tlenku azotu z dymu tytoniowego jest
mechanizmem niezwykle podstępnym. Organizm nałogowego
palacza odzwyczaja się od wytwarzania tlenku azotu. Częste
sięganie po papierosy zapewnia dopływ tlenku azotu, który
rozszerza naczynia. Jednak zakłócenie w procesie wytwarzania
go przez własny organizm doprowadza do grubienia ścian
krwionośnych, co jest niebezpieczne dla zdrowia.
-
Czy wiedza o dużym wpływie tlenku azotu na pracę
serca idzie w parze z postępem w
farmakologii klinicznej?
-
Oczywiście. Największe i najbardziej znaczące koncerny
farmaceutyczne prowadzą obecnie badania nad nowymi
preparatami leczniczymi. Już są stosowane leki, które nie
tylko obniżają ciśnienie tętnicze krwi, ale również
regenerują układ wydzielania tlenku azotu. Prowadzone są
także badania, których celem jest zastąpienie
nitrogliceryny. W naszym laboratorium opracowaliśmy metodę
leczenia początkowej fazy zawału. Nasze wysiłki zmierzają
do zminimalizowania jego skutków, tj. do ograniczenia w
znacznym stopniu martwicy mięśnia sercowego.
-
Czy doszło do nowych ustaleń w zakresie przyczyn
chorób układu krążenia, w tym również
serca?
-
Z danych statystycznych, jakie posiadam, wynika, że w Polsce na 100
tys. mieszkańców przypada ok. 580 zgonów wskutek zawału
serca, podczas gdy w USA - około 180. Pomijając możliwości
diagnostyczne, które są lepsze w Ameryce, co prowadzi do
szybszego wykrycia stanów przedzawałowych, należałoby zwrócić
uwagę na fakt, że w Polsce najważniejszą przyczyną zawałów
jest stres. Pod wpływem adrenaliny, jaka wydzielana jest
wskutek stresu, w sercu wydziela się bardzo duża ilość
tlenku azotu. W takiej sytuacji można pracować bardziej
wydajnie. Jednak tylko przez pewien, niezbyt długi okres.
Ustawiczna praca w sytuacji stresowej prowadzi do
rozregulowania systemu wytwarzania tlenku azotu, niezbędnego
dla serca. Ciągły stres powoduje, że dochodzi do
"zjedzenia" tlenku azotu przez utleniacze i w
konsekwencji do zawału. Dlatego monitorowanie poziomu tlenku
azotu w sercu ma ogromne znaczenie profilaktyczne.
*
* *
Polinesian Noni
zawiera odpowiednie składniki, wspomagające wytwarzanie naturalnych form
tlenku azotu w organizmie, aby skutecznie zapobiegać wszelkim
naszym dolegliwościom i patologiom układu krążenia [więcej ], astmy
[więcej ],
impotencji [więcej
] czy
innych chorób.
|
|
|